Opole – klimatyczne i niedoceniane

Wakacje się skończyły, ale nie musi to oznaczać końca wycieczek. Wolny weekend lub parę dni urlopu zdecydowanie wystarczy, aby zobaczyć ciekawe miejsca. Takie jest też Opole i dzisiaj opowiem Ci o naszej wyprawie na Górny Śląsk.

Jakoś tak się złożyło, że nasze urlopy rozplanowujemy na drugą połowę roku. Zazwyczaj zaczynamy pod koniec maja, potem lipiec/sierpień, wrzesień, listopad i grudzień. W każdym z tych miesięcy bierzemy przynajmniej kilka dni wolnego na zresetowanie się i podładowanie baterii. W tym roku planowaliśmy się wybrać nad polskie morze, jednak w pewnym momencie cel wyprawy zmienił się diametralnie i wybraliśmy Opole. Głównym argumentem za tym, by przyjechać w te okolice, był zamek w Mosznej, o którym pojawi się oddzielny wpis. Zrobiliśmy jedynie lekki rekonesans w związku z samym miastem, zarezerwowaliśmy nocleg i stwierdziliśmy, że resztę rozplanujemy po kupieniu przewodnika w Informacji Turystycznej. Jak powiedzieliśmy, tak zrobiliśmy.

Miasto od samego początku nas urzekło, mimo że trwały liczne przebudowy dróg i w wielu miejscach można było natknąć się na wykopy, ciężki sprzęt i robotników. To, co pierwsze rzuciło nam się w oczy, to zadbany i piękny dworzec PKP. Choć okolice dworca autobusowego odstraszały, to ruszyliśmy dziarskim krokiem w stronę naszego mieszkanka, które znajdowało się w kamienicy przy ulicy Sienkiewicza.

 

CO ZOBACZYĆ?
Wenecja Opolska

Gdy przeczytaliśmy o Opolskiej Wenecji w przewodniku, stwierdziliśmy, że musimy ją zobaczyć. Prawdopodobnie, gdy przejdziesz obok niej za dnia, to nie domyślisz się, że to jest właśnie to miejsce. Magia dzieje się, gdy zapadnie zmrok, a brzeg rzeki zostanie podświetlony.

Deptak nad Młynówką

Dawno nie widziałam tak ładnie zagospodarowanego brzegu rzeki. Opole skrywa w sobie dużo zieleni. Przepiękny deptak od razu nam się spodobał i często siadaliśmy na jednej z ławeczek podczas naszego wyjazdu. Dodatkowo uroku dodawała wczesnojesienna aura. W takim miejscu po prostu chce się spacerować lub usiąść z książką.

ZOO

Ile osób, tyle opinii na temat samej idei ZOO. Osobiście z Szarookim lubimy spędzać czas w tych ogrodach. Tym bardziej, jeśli widzimy, że jest czysto, a zwierzęta mają spore wybiegi. Za bilety zapłaciliśmy 18 zł od osoby i spędziliśmy w nim ok. 3-4 godziny, spacerując i podziwiając różne gatunki. Oczywiście nie mogłam zapomnieć o kupieniu pamiątkowej monety z podobizną goryla.

Opolski akropol

Gdy szliśmy z dworca do naszego mieszkania, natknęliśmy się na różne rzeźby w pobliżu jednego z wydziałów Uniwersytetu Opolskiego. Zanotowaliśmy w pamięci, że musimy sprawdzić to miejsce, gdy tylko kupimy przewodnik. Okazało się, że wzgórze uniwersyteckie jest najwyższym wzniesieniem na terenie miasta. Niegdyś nazywano je Górą Wapienną, ponieważ w czasach średniowiecznych znajdował się tam kamieniołom i wyrobisko kamienia wapiennego. Napotkane przez nas wcześniej rzeźby przedstawiają współczesnych artystów (m.in. Czesława Niemena, Agnieszkę Osiecką czy Marka Grechutę), a także posągi nawiązujące do kultury greckiej, np. Heraklesa czy „Cztery Pory Roku” (H.Hartman, XVII w.).

Rynek

Rynek jest niewielki, ale ma w sobie wszystko, co prawdziwy rynek powinien posiadać. Ratusz na środku placu, dookoła urokliwe kamieniczki, w których oprócz mieszkań można znaleźć liczne lokale. Dodatkowo nie mogło zabraknąć modnej alei gwiazd – oczywiście związanej z Krajowym Festiwalem Piosenki Polskiej. W jednym z budynków mieści się Biuro Informacji Turystycznej, gdzie w naprawdę dobrych cenach można kupić przewodniki, pamiątki, bilety wstępu na zwiedzanie wieży ratuszowej oraz uzyskać informacje na temat lokalnych atrakcji czy bieżących wydarzeń. 

Zdecydowaliśmy się ostatniego dnia zwiedzić wieżę miejskiego ratuszu. Dwa bilety kosztowały nas 10 zł, a oprowadzanie odbywało się w konkretnych godzinach i wymagało wcześniejszych zapisów. Młody przewodnik opowiedział nam o historii wieży oraz o kluczowych punktach wokół budynku, które mogliśmy podziwiać z balkonu widokowego. W tym roku nie można było wejść na najwyższe piętro, jednak podobno trwają pracę, aby udostępnić to miejsce turystom.

Muzeum Śląska Opolskiego

Koniecznie zależało nam na odwiedzeniu muzeum. Słyszeliśmy, że w Muzeum Śląska Opolskiego trwają prace remontowe, więc obawialiśmy się, że nie uda nam się nic zobaczyć. Zaryzykowaliśmy jednak i udaliśmy się do kasy. Okazało się, że rzeczywiście niektóre ekspozycje są niedostępne, ale nadal dużo można zobaczyć. Zaskoczyła nas bardzo cena, ponieważ z powodu wspomnianych utrudnień, za bilety zapłaciliśmy w sumie symboliczne… 2 zł. Wystawy były przeróżne – od „W kręgu farmacji”, przez „Etnografię Opolszczyzny”, kończąc na historii samego Opola. Przemiła obsługa, dokładne opisy, makieta z pokazem multimedialnym – to wszystko zrobiło na nas bardzo pozytywne wrażenie.

Deptak nad Odrą

„Pierwszy dzień pobytu – idziemy na spacer. Kierujemy się nad Odrę. Wchodzimy do parku – zadbanego, z pięknym deptakiem, ścieżkami i siłowniami na świeżym. Idealne miejsce na spacery czy uprawianie sportu na świeżym powietrzu. O zachodzie słońca wszystko wygląda jeszcze lepiej. Tutaj naprawdę można wypocząć.” (wpis z notatek, Opole, 4.09.2018)

Most Groszowy

Najważniejszy most w mieście, znajdujący się nad Młynówką. Jego nazwa związana jest z opłatami groszowymi, które pobierano od pieszych za przejścia po nim. Obecnie pełni też funkcję mostu zakochanych, gdzie pary wieszają kłódki z imionami. Ciekawym elementem jest malunek, przypominający klawiaturę fortepianu.

Domek Lodowy

Nad płytkim stawem znajduje się drewniany zabytkowy domek w stylu łużyckim. Budynek ma ponad sto lat i obecnie znajduje się w nim restauracja. Na wodzie w latach 30-tych XX wieku w okresie zimowym tworzono lodowisko, a w 1934 zorganizowano mistrzostwa Niemiec w jeździe figurowej. To tutaj warto przyjść po zmroku, by podziwiać kolorowe iluminacje fontanny.

Opole to miasto niedoceniane, choć w rzeczywistości skrywa w sobie wiele wartościowych skarbów. Stanowi też świetną bazę wypadową, gdy planuje się zwiedzanie okolicznych miejscowości, np. Mosznej, Wrocławia czy Nysy. Naprawdę je polecam – zarówno na weekendowy wypad, jak i na pełnowymiarowy urlop.

Jakie jeszcze mniej popularne miasta warto zobaczyć? Dajcie znać w komentarzach.

Jeżeli podobał Ci się ten wpis, podziel się z nim ze swoimi znajomymi – będzie mi BARDZO miło 🙂