Moc kartki z życzeniami. Rozmowa rękodzielnika z rękodzielnikiem.

Czy kartki okolicznościowe nadal są tak popularne, jak niegdyś? Czy warto sobie zawracać głowę kawałkiem papieru? Owszem, a nawet trzeba, bo kryją w sobie moc. Do dzisiejszego wpisu zaprosiłam niesamowitą osobę, która wyczarowuje istne cuda. Poznajcie Natalię…

Planując posty blogowe na styczeń wiedziałam, że oprócz pojawienia się tutorialu z okazji Dnia Babci i Dziadka, warto byłoby się zastanowić nad samą ideą kartek okolicznościowych. Wnet zapaliła się żarówka nad moją głową – wpadłam na pomysł, który nie mógł się nie udać.

Do dzisiejszego wpisu zaprosiłam osobę, która nie tylko dobrze poznała magię kartek okolicznościowych, ale także nauczyła się ją kontrolować. Dzięki temu powstają cuda, które najstarszym czarodziejom by się nigdy nie śniły. Natalia Kałuża, bo o tej czarodziejce mowa, parę lat temu założyła Wyczarowane z papieru i spełnia marzenia ludzi. Winietki, zaproszenia ślubne, dekoracje z papieru, eksplodujące kartki… Nie ma dla niej rzeczy nie do wykonania.

Dlaczego to robi? Co się za tym kryje? I co dodaje magii jej pracom? Zapraszam Was na pierwszy na tym blogu wywiad. Rozmowę rękodzielnika z rękodzielnikiem czas zacząć!

Takie piękne prace dziewczyny publikują na swoim profilu na Facebooku.
Koneserka Czekolady: Kiedy zaczęłaś tworzyć kartki oraz zaproszenia i skąd pomysł, by zająć się akurat tym?

Natalia: Zaczęło się to około 7 lat temu – od zbierania/ „chomikowania” różnych „przydasi” – wstążek, kolorowych papierów, koralików itp. Kiedy trafiłam na studia do większego miasta – robiąc rundkę po sklepach papierniczych odkryłam stanowiska z rzeczami do scrapbookingu, decoupagu i tak się zaczęło – wydawanie wszystkich oszczędności na dziurkacze, stemple, cyrkonie i tak dalej. Potem poszło z górki, założyłam stronę i zaczęłam publikować na niej swoje pomysły. Spodobały się i tak zaczęła się moja przygoda z rękodziełem.

KC: Jakie kartki okolicznościowe najczęściej zamawiają Twoi klienci?

N: Okazje i pomysły zamawiających są różne – najważniejsze jest to aby kartka była spersonalizowana, dopasowana do osoby, która będzie obdarowywana. Kartki na chrzciny, komunie, śluby, im więcej klient napisze o adresacie – tym bardziej oryginalną kartkę można stworzyć.

KC: Czy sama lubisz obdarowywać bliskich własnoręcznie robionymi kartkami?

N: Jasne! Zawsze staram się zaskoczyć ich czymś nowym. Mam swojego faworyta wśród tych, które komuś podarowałam – to kartka dla taty z okazji Dnia Ojca – z Minionkami, bo tata jest ich fanem, ustawione w serduszko żółte stworki i podpis „tatusiu, jesteś jeden na minion!”. Do tej pory stoi w honorowym miejscu w domu 🙂

KC: Czy według Ciebie kartki mają w sobie coś magicznego?

N: Jak najbardziej, te wręczane od serca – wykonane samodzielnie, zamówione z myślą o kimś, czy kupione w sklepie – ale wypisane przez siebie, wszystkie mają swoją magię i urok. Chciałabym, aby kiedyś w Polsce kartki rozwinęły się do tego stopnia, w jakim jest to zrobione np. w Anglii. Tam jest to tak popularne, że nawet wychodząc na grilla, czy parapetówkę do znajomych – wręcza się kartkę – czy to nie urocze? Chociaż i u nas można zaobserwować wzrost popularności kartek okolicznościowych – w sklepach pojawiły się kartki, które można wręczyć bez okazji, z uniwersalną okładką i pustym wnętrzem, coraz więcej osób zajmuje się rękodziełem i produkcją personalizowanych rzeczy- to cieszy.

To cudo sama dostałam od Natalii – zajmuje honorowe miejsce w albumie.
KC: Jak myślisz, dlaczego ludzie dają innym kartki okolicznościowe?

N: Myślę, że kartki wręcza się po to, aby sprawić komuś przyjemność, pocieszyć w trudnej chwili, okazać uczucie – może napisać to, co ciężko czasem powiedzieć? Powodów jest mnóstwo – kartka wywołuje uśmiech, pokazuje, że pamiętamy, że w tym zabieganym świecie jest jeszcze czas na małe rzeczy. Jest to też świetna pamiątka na lata i czasem podróż w czasie – jaką magią jest otwieranie kartek, które dostało się przy okazji np. urodzin – i odczytanie ręcznie zapisanych życzeń od osoby, której nie ma już wśród nas… albo oglądanie kartek z okazji parapetówki, po paru latach od zamieszkania w domu, kiedy wszystko już zdążyło się poukładać – jest to świetna okazja do powspominania.

KC: Na co najczęściej zwracasz uwagę, robiąc kartkę okolicznościową?

N: Na to, aby była jak najbardziej dopasowana do osoby obdarowywanej – lubię kiedy kartka coś znaczy, jest wyjątkowa. Mimo tego, że mam dużo gotowych wzorów, które często ktoś zamawia, staram się wprowadzić do nich nowy element, zmienić kolorystykę itd., żeby była jedyna w swoim rodzaju. W połączeniu z pomysłem klienta – można tworzyć nieskończenie wiele różnych wzorów, to napędza do działania.

Na stronie dziewczyn każdy znajdzie coś dla siebie.
KC: Co myślisz o gotowych kartkach ze sklepu? Czy lepiej wydać więcej na ręcznie robioną? Jak wyglądają koszta?

N: Myślę, że czasem warto się potrudzić i poszukać osoby, która mogłaby wykonać dla nas kartkę – można ją dowolnie dopasować do osoby i okazji, wybrać życzenia, kolorystykę, motyw przewodni, a często nie jest to dużo droższe, niż w sklepie. Jest to jednak opcja dla osób, które mają czas, aby napisać, poczekać na kartkę, dopiąć szczegóły. Kupić kartkę w sklepie jest szybciej – tego nie da się ukryć, ale jeśli różnica w cenie jest nieznaczna – a można sprawić komuś większą przyjemność – to myślę, że przy wyjątkowych okazjach, jak na przykład – 18 urodziny, chrzest, ślub – warto pomyśleć o zamówieniu kartki u rękodzielnika, którego prace przypadną nam do gustu. Mamy wtedy 100% pewności, że kartka, którą otrzymamy i wręczymy będzie wyjątkowa, niepowtarzalna i zapamiętana przez odbiorcę.

 KC: Na co warto zwrócić uwagę przy własnoręcznym robieniu kartek?

N.: Warto zwrócić uwagę na to, aby włożyć w nią serce – nic więcej tak naprawdę się nie liczy. Uśmiech potrafi wywołać kartka z ręcznie narysowanym kwiatkiem czy zabawnym tekstem. Liczy się pomysł i znajomość osoby obdarowywanej. Umiejętność zaskoczenia kogoś ręcznie wykonaną kartką drzemie w nas od dzieciństwa – laurki wręczało się wtedy chętnie i wszystkim! Może czas to w sobie obudzić?

Nie mam nic do dodania. Natalia ujęła wszystko w punkt i mam nadzieję, że przekonała Was do ręcznie robionych kartek. Nawet jeśli nie macie czasu lub umiejętności (choć powiem Wam w sekrecie, że Natalka też kiedyś tak mówiła), to zawsze się znajdzie ktoś, kto pomoże Wam spełnić wizję i stworzy coś, co wywoła uśmiech na twarzy bliskiej osoby. Nie zapomnijcie odwiedzić profilu Wyczarowane z papieru i wesprzeć dziewczyny w ich działalności.

A czy Wy uważacie, że kartki mają w sobie niezwykłą moc? Dajcie znać w komentarzach!