Koneserkowe tu i teraz: Październik’17

Październik to mój ulubiony miesiąc. Zazwyczaj spotyka mnie w nim dużo miłych rzeczy i należy po prostu do mnie. Zobaczmy, co wydarzyło się w ciągu ostatnich tygodni!

 Październik’17 zleciał bardzo szybko – nawet za szybko. Mam wrażenie, że dopiero się zaczął, a tu już koniec. Uwielbiam ten czas w roku – może dlatego, że najczęściej oznacza jesień za oknem i piękne kolory, a może dlatego, że w październiku mam urodziny. A lubię swoje święto! 🎂 Zobaczmy jednak, co się jeszcze wydarzyło w ciągu ostatnich tygodni. Usiądźcie wygodnie z kubkiem gorącego kakao i zapraszam do czytania.

CZUJĘ SIĘ…

Szczęśliwa. Tak po prostu. Czuję, że wszystko jest na swoim miejscu. Czy można chcieć czegoś więcej? Dość długo zajęło mi zrozumienie, że nie wszystko musi być idealne (jak w filmie), aby człowiek czuł się szczęśliwy.

CIESZĘ SIĘ…

Na nadchodzące zmiany. W moim życiu prywatnym dużo się teraz dzieje i nie mogę się doczekać, aż zdradzę Wam więcej szczegółów. Na razie jednak nie chcę zapeszać, więc po prostu trzymajcie kciuki, aby wszystko się udało!

Tak, jak już powiedziałam Wam – październik to też miesiąc, w którym są moje urodziny. Zawsze się cieszę na to moje prywatne Halloween. Nie ukrywam, że lubię dostawać życzenia i prezenty. Czuję się wtedy tak, jak powinien się czuć każdy w dniu swojego święta – jak gwiazda 😉

JESTEM WDZIĘCZNA ZA…

Nowe wyzwania, które stanęły przede mną w październiku. Między innymi miałam okazję poprowadzić zajęcia dla studentów na UwB, gdzie poopowiadałam im o marketingu na Youtube i Snapchacie. Bardzo lubię przeprowadzać szkolenia i warsztaty – zwłaszcza, gdy mogę tam wpleść jakieś ciekawe ćwiczenia na kreatywne myślenie. W listopadzie czeka mnie kolejne tego typu wyzwanie – tym razem w pracy. Nie mogę się doczekać!

CHCIAŁABYM…

Jesień za oknem w pełni, a to oznacza, że wieczory nadchodzą bardzo szybko. Gdy pracuję na popołudnie, przez bite 8 godzin mam noc za oknem. Taka aura potrafi nieźle zdołować, jednak chciałabym bardziej skupiać się na możliwościach tej sytuacji. Każde wolne przedpołudnie staram się wykorzystywać na robienie zdjęć do postów oraz kręcenie filmików (kolejny już w tę sobotę!).

Chciałabym też, aby nasze najbliższe plany zostały zrealizowane bez przeszkód. Nie mogę doczekać się ogarniania wszystkiego – będzie pracowicie, ale jednocześnie bardzo ekscytująco!

 

PRACUJĘ NAD…

W październiku zaczęłam bardziej przyglądać się swoim finansom i staram się bardziej pilnować. Jest to dla mnie bardzo trudne, bo zawsze powtarzałam, że „pieniądze się mnie nie trzymają”. Nie kupuję ubrań, kosmetyków – jestem świadoma, że kupuję też sporo materiałów do moich DIY. Chciałabym się jednak bardziej pilnować z wydatkami.

Pracuję też nad nowymi filmami oraz postami. Powoli czas czas zacząć przygotowywać świąteczne tutoriale, a po nowym roku pojawi się nowa seria, która (mam nadzieję) Wam się spodoba.

UCZĘ SIĘ…

Moim największym „problemem” jest to, że nie do końca potrafię odpuszczać sobie i innym. Chyba wynika to z tego, że bardzo chcę, aby wszyscy byli szczęśliwi i zadowoleni. Taka „dobra wróżka”, która niekoniecznie potrafi wyczuć, że jeżeli ktoś się smutny, to nie zawsze potrzebuje od razu karocy z dyni i błyszczącej sukienki 😉

SŁUCHAM…

Jesień i zima zawsze kojarzą mi się ze słuchaniem Poets of the Fall, którzy działają na mnie kojąco i wprowadzają w taki przyjemny stan. Ich muzyką „zaraziła” mnie moja siostra jeszcze w gimnazjum. Najczęściej słuchałyśmy jej zimą, choć nie jest jakoś specjalnie powiązana z tą porą roku.

 

CZYTAM…

Niewiele nowych rzeczy przeczytałam w tym miesiącu – obecnie na zmianę sięgam po „Moje życie we Francji” oraz „Zapach czekolady”.

OGLĄDAM…

Za to październik’17 obfitował nowości filmowe i serialowe. Dokończyliśmy z Szarookim oglądać „Orange is the new black” i czekamy na kolejne sezony. Znajoma poleciła nam potem „Mindhunter”, który w bardzo ciekawy sposób opowiada historię rozwoju psychologii w FBI. Czołówka idealnie wprowadza uczucie niepokoju, co odpowiednio nastraja (o ile tak to można nazwać) do ogldania odcinka. Wybraliśmy się także na film „Thor: Ragnarok”, który uważam za jeden z najlepszych filmów Marvela. Podobał mi się dużo bardziej, niż poprzednie części.

Wisienką na torcie był drugi sezon „Stranger things”…. O milordzie! Oglądaliśmy z Szarookim z zapartym tchem perypetie Willa i ferajny. Był naprawdę świetny i szkoda, że tak szybko się skończył.

A jak Wam minął październik’17? Co Was ciekawego spotkało i co moglibyście polecić? Dajcie znać w komentarzach.