Koneserkowe tu i teraz: Grudzień 2017

2018 rok w końcu nadszedł. Pierwsze dni upłynęły szybko, jednak przyszedł ten moment w miesiącu, gdzie chciałabym podsumować ostatnie tygodnie w lekkim i przyjemnym wpisie z serii „Tu i teraz”. Jak mi minął grudzień? Przekonajcie się sami.

Grudzień to zdecydowanie jeden z moich ulubionych miesięcy w roku. Czuć tę wspaniałą atmosferę świąt niemal od samego początku. Wszystko staje się radośniejsze, cieplejsze i po prostu przyjemniejsze. Mimo że niewiele było śniegu w tym roku, to nie miałam problemu z wczuciem się w klimat. A co się działo ciekawego? Usiądźcie wygodnie i posłuchajcie…

Czuję się…

Zdecydowanie schorowana. Przed samymi świętami dopadło mnie jakieś paskudne przeziębienie, które ciągnie się za mną do dziś. Niby „nowa ja”, a kicha i kaszle dokładnie jak „stara ja”. 😉 Mimo kiepskiej kondycji udało mi się miło spędzić czas z najbliższymi, który bardzo o mnie dbali. A co za tym idzie – czułam i czuję się kochana.

Czuję się też podekscytowana, bo rozpoczął się długo wyczekiwany przeze mnie 2018 rok, który przyniesie wiele zmian w moim życiu!

 

Cieszę się…

Największą radość przyniosła świadomość, że całkiem sporą część moich postanowień udało mi się zrealizować, o czym pisałam Wam w tym poście. Z jednego jestem wyjątkowo dumna, bo pomimo wielu wzlotów i upadków udało mi się przez całe 12 miesięcy utrzymać wagę. Przy moim osłabionym przez leki metabolizmie i siedzącej pracy to naprawdę duży wyczyn!

Cieszę się też, że grudzień był spokojny i przyjemny. Spotkało mnie wiele miłych sytuacji, nie miałam gorączki w pracy (jak w 2016 roku) i po prostu czas płynął normalnym rytmem. Odwiedziłam też nowe miejsca, np. gruzińską knajpkę w Białymstoku czy kętrzyńską bombkarnię.

Na święta dostałam również fantastyczne prezenty, które sprawiają, że cieszę się jak dziecko – dziurkacz punktowy (który idealnie się sprawdzi przy robieniu albumów), dziurkacz zaokrąglający rogi, np. zdjęć czy kart oraz przepiękną kolorowankę „Wiedźmina”.

 

Jestem wdzięczna za…

Przede wszystkim jestem wdzięczna za święta spędzone z rodziną – byliśmy prawie w pełnym składzie (Szarooki spędzał ten czas u siebie) i naprawdę cudownie spędziliśmy czas na rozmowach, graniu i dokuczaniu sobie.

Jestem też samej sobie wdzięczna, że zdecydowałam się pójść do ortopedy i ponowić badania. Dzięki temu zostałam skierowana na rehabilitację, która, mam nadzieję, pomoże mi i moim staruszkowym kolanom. 😉

 

Chciałabym…

Najbardziej bym chciała, aby przeziębienie jak najszybciej minęło, bym mogła zacząć jeździć na naszym nowym rowerze stacjonarnym. Zefirek stoi smutny w kącie, bo przyjechał tydzień temu i tylko raz miał okazję się poruszać. Mała rzecz, a by wszystkich ucieszyła.

 

Pracuję nad…

Intensywnie od dwóch tygodni myślę nad strategią blogową na 2018 rok. Kilka postów już zostało zaplanowanych, pewne projekty nabrały kształtów. Nie wiem jeszcze, kiedy ponownie pojawią się filmy na Youtubie, ale na pewno nie zamierzam z nich zrezygnować. Planuję je publikować dwa razy w miesięcu – częściej najzwyczajniej nie dam rady.

Wszystkie swoje plany skrupulatnie spisuję w moim Planerze Pełnym Czasu, który zdecydowanie stał się moim ulubionym organizerem. Praktycznie się z nim nie rozstaję i naprawdę ułatwia mi pracę.

W grudniu zaczęłam też pracować nad porządkami w domu i zmniejszaniu liczby przedmiotów w naszej przestrzeni. Nie będzie to łatwe zadanie, ale jakoś z Szarookim damy radę.

 

Słucham…

Cały grudzień słuchałam piosenek świątecznych. Zdecydowanie do gustu przypadła mi nowa płyta Sii „Everyday is Christmas”. Towarzyszyła mi przy pieczeniu ciasteczek, pakowaniu prezentów, jazdy pociągiem czy w pracy. Na Youtubie znalazłam też kilka składanek ze świąteczną muzyką jazzową, która pozwalała mi się zrelaksować podczas czytania książki lub pisania blogowych wpisów.

Pod koniec grudnia bardzo często też włączałam piosenkę „Never give up” tej samej autorki – ma świetny rytm i choć tekst nie jest mocno skomplikowany, to nastawia do działania.

Oglądam…

Grudzień stał pod znakiem najnowszego filmu z serii „Star Wars” – „Ostatni Jedi”. Idąc do kina nie miałam żadnych oczekiwań, a po wyjściu z niego, cieszyłam się, że nie wydałam pieniędzy na bilety, bo seans był firmowy.Wizualnie piękny, efekty bardzo dobre, fabularnie – dno i wodorosty. Pierwszy raz wyszłam w trakcie pokazu z sali do łazienki, a po powrocie niespecjalnie mi zależało na tym, by się dowiedzieć, co się wydarzyło. Gdyby wyciąć wszystkie kretyńskie sceny i teksty, w których bardzo było widać wpływ Disney’a, to mógłby być przyzwoity film. Szkoda.

Serialowo jednak sprawa wyglądała dużo lepiej. Podczas urlopu mieliśmy przyjemność obejrzeć niemiecki serial „Dark” na Netflix i po prostu zakochaliśmy się. Nie chcę Wam zdradzać szczegółów, jeśli jeszcze go nie obejrzeliście, ale jeśli po zakończeniu serialu przez kilka dni dyskutujesz i analizujesz go ze znajomymi, to znaczy, że był bardzo dobry! Polecam – może wydawać się zawiły, czasem nawet niezrozumiały, ale moment, gdy sam zaczynasz łączyć wątki, jest naprawdę wart każdej poświęconej godziny oglądania.

 

Czytam…

Czytelniczo nadal kiepsko mi szło. Nie miałam weny lub ochoty, jednak udało mi się dokończyć „Moje życie we Francji”. Było wiele rzeczy, które mi przeszkadzały w tej książce, jednak sama historia Julii Child była całkiem ciekawa. Przeczytałam ją, jednak raczej już do niej nie wrócę.

Pod koniec grudnia zaczęłam czytać „Hygge po polsku” Izy Wojnowskiej. W 2017 roku miałam też okazję przeczytać pierwowzór autorstwa Marie Tourell Soderberg, którą uważam za jedną z najpiękniej wydanych książek. Gdy zobaczyłam polską wersję o podobnej okładce, stwierdziłam, że może być to ciekawe dopełnienie. Czyta się ją przyjemnie – w sam raz do poduszki. Jest to zdecydowanie lekka lektura.

Czekam na…

Tak, jak pisałam Wam wcześniej – 2018 to będzie rok, jak  niepodobny do poprzednich. Może życie obróci się o 180 stopni i nie mogę się tego doczekać. 4 ważne wydarzenia w pierwszych 7 miesiącach roku. W styczniu zdradzę już Wam więcej szczegółów – obiecuję!

 

 

A jak Wam minął grudzień i pierwsze dni stycznia? Jeśli prowadzicie blogi i napisaliście podobne podsumowanie, podlinkujcie je w komentarzu – z wielką chęcią poczytam, co Was ciekawego spotkało.